O autorze
Jacek Dubois – adwokat specjalizujący się w prawie karnym. W chwilach wolnych pisarz.

Krzysztof Stępiński – z wyboru sędzia (1974-1983). Od trzydziestu lat adwokat. W wolnych chwilach kibicuje Legii Warszawa.

Syreni śpiew Konstytucji

Syreni śpiew Konstytucji

Kilka lat temu trzy młode Rosjanki, członkinie grupy Pussy Riot zostały skazane na karę więzienia za obrazę uczuć religijnych. Ich wina polegała na odśpiewaniu w soborze Chrystusa Zbawiciela antyputinowskiej przyśpiewki. Dla wszystkich było jasne, że nie chciały obrazić Boga, tylko przyłożyć Putinowi. Marija Alochina, Jekatierina Samucewicz i Nadieżda Tołokonnikowa znalazły się świadomie w złym miejscu i w złym czasie. Wiedziały, co robią i uznały, że powinny zrobić to, co zrobiły. Dostały po dwa lata w kolonii karnej, choć o łagodnym rygorze.

W państwie prawa takie zachowanie zostałoby zapewne potraktowane jako happening polityczny. Niestety utwór, który odśpiewały nie mógł przypaść rządzącym do gustu, stąd surowa kara orzeczona pod pozorem konieczności ustanowienia wysokiego standardu ochrony uczuć religijnych, o których jednowładca przypomniał sobie po odsłużeniu wielu lat w KGB (jeden przypomina sobie o Bogu, inny zapomina o działalności w PZPR i aktywności w reżimowej prokuraturze, wychodzi na to samo). Stąd pytanie: czy sąd był niezawisły? Jak przebiega ścieżka kariery sędziego, który skazał? Kto go powoła? Czy otrzymał później awans, itd.? Sami Państwo ocenicie, czy taki wyrok mógłby zostać wydany w kraju, w którym sądy szanują dorobek orzeczniczy Europejskiego Trybunał Praw Człowieka, z którego jednoznacznie wynika, że żarty z Boga i polityków podlegają ochronie prawnej (sic!), a kodeks karny to ulima rartio.

Niestety obawiamy się, że Polska zbliża się do standardów naszych sąsiadów ze wschodu. Czy pozostajemy w błędzie wkrótce przekonamy się na przykładzie pani Elżbiety Podleśnej, która kilka dni temu gdzieś w Polsce wymalowała na drzwiach biura poselskiego posła PiS napis PZPR. Jej zachowanie zostało niezwłocznie potraktowane jako przestępstwo, więc ruszyło śledztwo, a pani Podleśnej przedstawiono zarzut propagowania ustroju totalitarnego, czyli przestępstwa opisanego w art. 256 § 1 KK, za które można posiedzieć dwa lata. Niespełna tyle odsiedziały dziewczyny z Pussy Riot.


Doświadczenie uczy, że rzadko który prokurator ma wystarczająco dużo – jedni powiedzą - odwagi inni godności, my powiemy wyobraźni, by wycofać się z zarzutów, które są kompletnie wydumane i z racjonalną wykładnią kodeksu karnego nie mają żadnego związku. Czyli umorzyć postępowanie z uwagi na brak znamion czynu zabronionego (wydając takie postanowienie, zwłaszcza kiedy fakty były oczywiste w chwili wydawania postanowienia o przedstawieniu zarzutów, trzeba się przyznać do intelektualnej porażki!). Zatem można domniemywać, że jeśli tylko autorowi tego postanowienia zabraknie wyobraźni, już w niedługim czasie do sądu trafi akt oskarżenia, wniesiony w myśl zasady „niech sąd oceni”. Wychodzi na to, że sprawa polskiej Pussy Riot zbiega się z pytaniem o niezawisłość sędziowską. Bo jeśli zawiedzie algorytm, który ma czuwać nad przypadkowym trybem wyznaczania sędziów, sprawa może trafić do np. do referatu sędziego, którego ścieżka kariery zależy od osób sprawujących władzę wykonawczą. A to może oznaczać, że pani Elżbieta Podleśna zostanie poddana próbie resocjalizacji. W ramach odsiadki, ma się rozumieć.

W tym kontekście martwimy się o los obywatela, który kilka dni temu przyodział figurę Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w koszulkę z napisem Konstytucja, chcąc zapewne zwrócić uwagę, że miał on do Konstytucji i Trybunału Konstytucyjnego nieco inny stosunek, niż były pracownik jego kancelarii. Ostatniej nocy kilku obywateli niepomnych grożącego im więzienia ubrało kolejne pomniki, w tym warszawską Syrenkę. Nie wiemy jak będzie tłumaczyć się sprawca tego ostatniego czynu, ale biorąc pod uwagę wyeksponowany nagi biust symbolu Warszawy i inwencję śledczych w sprawie Elżbiety Podleśnej, jest wysoce prawdopodobne, że trafi on do aresztu za czyn lubieżny. I to będzie syreni śpiew Konstytucji.

Generałowi Wieniawie – Długoszowskiemu przypisuje się bon mot „Koniec żartów panowie, zaczynają się schody”. W naszej rzeczywistości żarty skończą się, gdy prawo karne zacznie być używane przeciwko obywatelom bezprawnie. Im wcześniej ta świadomość dotrze do osób zarządzających Prokuraturą tym lepiej dla Prokuratury jako instytucji ważnej w systemie ochrony prawnej państwa i obywateli. Można wykpiwać nieporadność intelektualną autora absurdalnego postanowienia o przedstawieniu zarzutów, ale nie wolno tracić z pola widzenia, że takie zachowanie to nic innego, jak przekroczenie uprawnień. Za to też grozi kara.

Dubois & Stępiński
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...