O autorze
Jacek Dubois – adwokat specjalizujący się w prawie karnym. W chwilach wolnych pisarz.

Krzysztof Stępiński – z wyboru sędzia (1974-1983). Od trzydziestu lat adwokat. W wolnych chwilach kibicuje Legii Warszawa.

Poseł Suski i emotikony

Z sąsiadami można rozmawiać o problemach albo - jak pani Dulska - prać brudy we własnym domu. Poseł Marek Suski to człowiek nowoczesny, czyli otwarty na kontakty zagraniczne. Z drugiej strony wierzący w skuteczność rozwiazywania polskich spraw w zaścianku. Podczas konferencji w Bukareszcie, chcąc pogodzić wodę z ogniem, postanowił mówić publicznie o trudnych polskich sprawach. Przemawiał po polsku i bez tłumacza. Jednym strzałem ubił dwa cele, bo wykazał otwartość wobec obcych, którzy nie kumali co prawi.

Poseł Suski, jak każdy z nas, korzysta z prawa krytyki. Zatem nie dziwi, że pryncypialnie potępił I Prezesa Sądu Najwyższego panią prof. Małgorzatę Gersdorf za wykład o zmianach w polskim sadownictwie, który wygłosiła w Karlsruhe. Pan poseł ocenił jej zachowanie jako skandaliczne i wyjątkowo obrzydliwe. Nie zgadzając się z tym stanowiskiem oświadczamy, że szanujemy jego pogląd, bo na tym polega wolność, że każdy ma prawo do ocen i swobodę ich wypowiadania. Nawet gdy plecie trzy po trzy. Oburzyło nas jednak stwierdzenie, że pani Małgorzata Gersdorf podobnie jak przed laty Wojciech Jaruzelski prosi o interwencję w polskie sprawy. Takie porównanie nie przystoi człowiekowi myślącemu!

W prawie karnym, o którym conieco wiemy, obowiązuje zasada, że za swe czyny odpowiada tylko ten, kto je rozumie i potrafi pokierować swoim postępowaniem. Z pozoru wydawało by się, że pan poseł - z zawodu perukarz, czyli człowiek wykształcony i bystry, spełnia te wymogi. Jednak po zastanowieniu powzięliśmy pewne wątpliwości. Pan Suski jest posłem Prawa i Sprawiedliwości zaś partia ta specjalizuje się w przyprawianiu innym gęby. Szef rzuca hasła np. łajdacy, kanalie, mordy zdradzieckie itd. a towarzysze partyjni niższej rangi przyporządkowują te określenia do konkretnych osób. Dlatego pan poseł Suski myśli, że obrażanie to robota jak każda inna humanitarna działalność, zwłaszcza że nie tak danwo przeciwnikom politycznym zwanymi wrogami ludu, chciano obcinać ręce.


W polityce, zwłaszcza gdy można powołać się na suwerena, obrażanie przeciwników to standard. A polityk niesamodzielny, obraża bezrefleksyjnie. Taki polityk uważa, że obrażając bierze udział w wysublimowanej politycznej grze, w której nie ma nic osobistego. W rezultacie rzucanie na przeciwników kalumnii typu kanalia, tchórz czy zdrajca staje się tak proste, jak wysyłanie esemesowych emotikonów. Raz buźka, raz diabełek, bo przecież wszystko co pan poseł Suski robi jako polityk, to tylko gra, w której lekko mówi się, że robimy coś dla was, biorąc dla siebie nagrody i premie albo że przynosimy Polakom wolność, gdy w rzeczywistości tratujemy Konstytucję czy też, że budujemy tanie państwo, gdy rozbijamy limuzyny za miliony. Politycy postępują tak w myśl zasady, że słowa to tylko słowa.

Jednak w filozofii posła Suskiego i jemu podobnych tkwi błąd. Bo dla większości obywateli, czyli tych, którym tęskno do normalności, słowa nadal mają takie samo znaczenie co kiedyś. Dlatego by ocenić to, co pan poseł Suski powiedział o pani Prezes Małgorzacie Gersdorf, brakuje skali poniżej zera. Szkoda, bo podjęta zawczasu próba uruchomienia szarych komórek mogłaby uzmysłowić posłowi Suskiemu, że porównuje funkcjonariusza publicznego broniącego konstytucyjnego ładu i wartości wyznawanych przez założycieli wspólnoty europejskiej, z działaniami szefa reżimu, który zdemolował rodzącą się demokrację. Gdyby poseł uruchomił pamięć, a nie tę część mózgu, która prowadzi nas do złych uczynków to by sobie przypomniał, że w grudniu 1981r cała opozycja szukała pomocy na zachodzie i wszyscy w marzyliśmy o Ronaldzie Reganie przybywającemu na białym koniu z odsieczą, niczym generał Anders. Tych, którzy prosili wtedy zachód o pomoc lub korzystali z pomocy cudzoziemców, władza nazywała zdrajcami. Jak widać nie się nie zmieniło!

Żeby rozruszać intelektualnie pana Suskiego prosimy, by zastanowił się nad poniższym kazusem. Jeśli do domu wedrze się złodziej można wezwać policję, czyli zwrócić się do obcych albo spróbować poradzić sobie z nim własnymi siłami, które mogą okazać się zbyt wątłe. Ktoś, kto bezprawnie odbiera prawa gwarantowane Konstytucją nie różni się wiele od złodzieja, wszak zabiera nieswoje. Wniosek? Jak jeden z lokatorów przestanie chuliganić w kamienicy, inni nie będą musieli szukać pomocy poza nią.

Dubois & Stępiński
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...