O autorze
Jacek Dubois – adwokat specjalizujący się w prawie karnym. W chwilach wolnych pisarz.

Krzysztof Stępiński – z wyboru sędzia (1974-1983). Od trzydziestu lat adwokat. W wolnych chwilach kibicuje Legii Warszawa.

To kim ja w końcu nie jestem?

Pierwsza dama polskiej polityki Szydło Beata w trosce o to, co jej najdroższe, czyli polski wymiar sprawiedliwości oznajmiła, że ”Sędzia Małgorzata Gersdorf czuje się prezesem Sądu Najwyższego. Każdy z nas może się czuć tym, kim nie jest”. Doświadczyliśmy iluminacji i poczuliśmy potrzebę zadania pytania: jeśli każdemu przysługuje prawo czucia się tym, kim nie jest, kim może czuć się Beata Szydło?

Postanowiliśmy tę kwestię wyjaśnić, a jako ludzie związani z wymiarem sprawiedliwości rozpoczęliśmy poszukiwanie dowodów, które mogłyby doprowadzić nas do oczywistej prawdy. Wkrótce trafiliśmy na pierwszy trop. Z informacji Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w okresie od marca do grudnia 2017 r wydatki kancelarii premiera na usługi „wizażu” wyniosły 167.000zł. Sięgnęliśmy po liczydła i ustaliliśmy, że dzienny koszt poprawiania wyglądu szefowej rządu wynosił - zakładając, że z powyższej usługi korzystała codziennie – ponad 600 zł. Pamiętając, że pani premier najbardziej lubi to co polskie postanowiliśmy ustalić co za powyższą cenę można otrzymać i odnaleźliśmy ofertę najwyższej jakości polskiego pudru w cenie 10 zł za 18 gramów. Przerzuciwszy się na kalkulator ustaliliśmy, że za te pieniądze można było, dzień w dzień, pokrywać panią premier kilogramową warstwą pudru, co samo w sobie wymaga akcji odpowiednich służb, bo takie zbiegi upiękniejszające mogły jej uniemożliwić wstawanie z kolan.

Podejrzenie, że pudrowanie pani premier mogło służyć ukrywaniu czegoś przed społeczeństwem, wymagało wnikliwej analizy. Dlatego zajrzeliśmy do ostatniego programu wyborczego Prawa i Sprawiedliwość, z którego dowiedzieliśmy się, że celem tego ugrupowania jest zdekomunizowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości. Teraz okazało się, że PiS dekomunizuje Sąd Najwyższy rękoma peerelowskich prokuratorów panów Stanisława Piotrowicza i Wiesława Johanna. Może i im się wydaje, że nie są tymi, którymi są? W tej sytuacji doszliśmy do wniosku, że skoro ma się takich pomagierów nijak nie idzie odgadnąć, co jest pod pudrem nakładanym przez wizażystów? Dekomunizator, czy komunizator? Ale może nie powinniśmy się czepiać, wszak w demokratycznym państwie prawa każdy z nas może się czuć tym, kim w istocie nie jest.


Dubois & Stępiński
Trwa ładowanie komentarzy...