O autorze
Jacek Dubois – adwokat specjalizujący się w prawie karnym. W chwilach wolnych pisarz.

Krzysztof Stępiński – z wyboru sędzia (1974-1983). Od trzydziestu lat adwokat. W wolnych chwilach kibicuje Legii Warszawa.

Krakowscy sędziowie, podobnie jak dzieci i ryby głosu nie mają.

Sędzia Maciej Mitera, rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa nie hamletyzuje. Działa! Ledwie wyczyścił „fotel po Żurku”, zgodnie z prośbą byłego prokuratora (sic!) z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych Wiesława Johanna, wnet postanowił zrobić rokoszan z krakowskich sędziów, którzy podjęli uchwałę wzywającą Prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie, panią sędziego Dagmarę Pawełczyk – Woicką do natychmiastowego ustąpienia ze stanowiska.

Nie nam oceniać, czy krakowscy sędziowie mają rację co do meritum sprawy. Zakładamy jednak, że jeśli w obecnym „czasie próby” niemała grupa sędziów podpisuje się pod uchwałą będącą nie w smak władzy wykonawczej, ryzykując wejście w konflikt z Ministrem Sprawiedliwości, na tak zwanej rzeczy coś może być. Życząc sędziom, którzy podpisali się uchwałą świętego spokoju, bez którego trudno mówić o niezawisłym wymierzaniu sprawiedliwości zwracamy uwagę na fakty, które pan sędzia Mitera utracił z pola widzenia.

W art. 36a ustawy o ustroju sądów powszechnych zapisano prawo sędziów do odbywania „zebrań sędziów”. Zgodnie z USP takie zebrania zwołuje prezes i nie inaczej było w tym przypadku. Podczas zebrania, większością głosów ustalono porządek zebrania, a następnie - również większością głosów (głosy liczono elektronicznie) - podjęto uchwałę negatywnie oceniającą prezesa sądu okręgowego, którego powołał minister sprawiedliwości. Już choćby z tego powodu uchwała podjęta na tak zwołanym i przeprowadzonym zebraniu nie może być porównywana z rokoszem. Chyba, że rzecznik prasowy KRS nie do końca wie, co znaczy rokosz.


Słowo rokosz ma obcy źródłosłów, ponieważ pochodzi od węgierskiego słowa rákos (tłum). Rozumiemy, że pan sędzia Mitera chciał negatywnie ocenić kolegów z Krakowa, ale odnosimy wrażenie, że posłużył się słowem nieodpowiednim. Bo rokosz, który kojarzy się z tłumem tępej i niedouczonej szlachty ma w polskiej historii wyjątkowo pejoratywną konotację. Natomiast zebranie sędziów na którym podjęto uchwałę, o czym pan sędzia Mitera nie wspomniał, było legalne, podobnie zresztą, jak legalna jest podjęta podczas niego uchwała.

Trzydzieści siedem lat temu, o czym pan sędzia Mitera chyba nie pamięta, na kilka miesięcy przez stanem wojennym, sędziowie skutecznie sprzeciwili się praktyce przynoszenia prezesów w teczkach. Nie oskarżając nikogo o rokosz komunistyczne władze przyznały sędziom prawo przedstawiania ministrowi sprawiedliwości kandydatów na prezesów sądów wojewódzkich. Teraz suweren postawił na teczki, a rzecznik KRS mówi o rokoszu.

Dubois & Stępiński
Trwa ładowanie komentarzy...