O autorze
Jacek Dubois – adwokat specjalizujący się w prawie karnym. W chwilach wolnych pisarz.

Krzysztof Stępiński – z wyboru sędzia (1974-1983). Od trzydziestu lat adwokat. W wolnych chwilach kibicuje Legii Warszawa.

Puste słowa, czyli o wolności rozmowa.

Informacja o przyznaniu pani sędzi Julii Przyłębskiej tytułu Człowieka Wolności tygodnika „W sieci” za rok 2017, nie wywołała naszego zdziwienia zwłaszcza, że wolność kojarzy się w dużą ilością wolnego czasu. Przy tym kryterium czcigodna Pani Prezes wydawała się być idealnym kandydatem. Wszak to ona – jeszcze, jako sędzia sądu powszechnego w Poznaniu - składała rekordową ilość zwolnień lekarskich, a zatem na ilość czasu wolnego od pracy nie mogła narzekać. Jednak po chwili przyszedł moment refleksji: przecież nagroda jest za 2017 rok, a powyższe dokonania są sprzed lat. Ponieważ w sieci nic nie ginie odgrzebaliśmy informację, że Pani Sędzia w roku ubiegłym również korzystała ze zwolnień lekarskich, np. uniemożliwiając osiągnięcie kworum w Trybunale Konstytucyjnym. Czy ta zasługa uzasadnia przyznanie tak znaczącej nagrody? Nie, nagradzającym musiało chodzić o coś innego.

Za cenzurę internetowego spisu sędziów Trybunału Konstytucyjnego i wykreślenie tytułów naukowych Pani Prezes zasłużyła na Nagrodę Równości. Kazała wymazać tytuły naukowe kolegów tak, by pozostali sędziowie nie odróżniali się od niej samej. Za ograniczenie dziennikarzom wstępu do Trybunału można by jej przyznać Nagrodę Wolności, ale z dopiskiem „od opinii publicznej” (ta nagroda należy się jednak KRRiT za kneblowanie TVN za relacjonowanie rzeczywistości). Za pozbawienie sędziego Stanisława Biernata gabinetu i wysłanie go na przymusowy urlop mogłaby zaledwie marzyć o tytule Czyściciela Gabinetów.
Zatem o przyznaniu nagrody decydował inny klucz. W końcu przypomnieliśmy sobie, że Pani Sędzia nie wydała żadnego orzeczenia w sprawach znajdujących się w jej referacie, zaś Trybunał – pod Jej kierownictwem – wydał tak mało wyroków, że średnia spadła poniżej statystycznego minimum za ostatnie lata. Ale to powód by otrzymać jedynie tytuł Człowieka Roku Powolności.

W końcu znaleźliśmy rozwiązanie i przyznajemy, że właściwy człowiek znalazł się na właściwym miejscu. Zadaniem Trybunału Konstytucyjnego jest badanie zgodności z Konstytucją aktów prawnych uchwalanych przez Sejm. Zaprzestając kontrolowania władzy ustawodawczej Pani Prezes uznała, że ludzie, którzy ją powołali wiedzieli co robią, czego najlepszym dowodem jest to, że ją właśnie wybrali. Zatem nie ma żadnej potrzeby, by ich kontrolować. Więc po co zmuszać Trybunał do kontrolowania konstytucyjności ustaw, skoro z góry wiadomo, kto ma rację. W ten sposób, dzięki laureatce, władza ustawodawcza - jako pozbawiona kontroli - stała się wolna od ograniczeń. Zatem jeśli Pani Prezes uwolniła parlament z niewygodnych ograniczeń konstytucyjnych, czyniąc go tym samym całkowicie wolnym, słusznie należy jej się tytuł Człowieka Wolności. Wszak dzięki niej słowa „wolnoć Tomku w swoim domku” stały się rzeczywistością.


Ciesząc się wolnością rządzących musimy przypomnieć, że w państwie prawa wolność jednych nie może polegać na ograniczaniu wolności drugich. Bo czynienie władzy całkowicie wolnej, ogranicza do minimum prawa tych, którzy tej władzy podlegają. W tej sytuacji obawiamy się, że złośliwcy, których nie brakuje, mogą zamiennie używać tytułów Człowieka Wolności i Grabarza Wolności.

Wielki myśliciel Bertrand Russell uważał, że ludzie boją się myśli bardziej niż czegokolwiek na ziemi, bardziej niż ruin, bardziej nawet niż śmierci. Dopóki mamy strach przed myślą, można nam wmówić wszystko nawet to, że Laureatka ma jakikolwiek związek z wolnością. Wszak to porównanie jest tak trafne jak przyznanie Beacie Szydło tytułu Sukcesorki Coco Chanel. Jeśli intelektualnie zgodzimy się na przyznanie takiej nagrody to niebawem dowiemy się, że Marek Suski został Człowiekiem Błyskotliwości, Patryk Jaki Człowiekiem Sprawiedliwości, zaś Konstanty Radziwiłł Uzdrowicielem itd. I wtedy poczujemy się jak Alicja, która nagle znalazła się po drugiej stronie lustra. Tyle, że Alicja w bajce bawiła się świetnie.

Totalna wolność rządzących zapewnia im poczucie komfortu. Bo jeżeli wszystko im wolno mogą ustanawiać nowych bohaterów narodowych, kreować nowe autorytety. Gdy władza zepsuła hamulce, nawet z konia uda się stworzyć senatora. Koń miał koński rozum, więc nie miał wyboru. Mianowali go i tyle. Z Laureatką jest inaczej, ona ma wolę, więc mogła odmówić, najpierw nominacji, teraz nagrody. A jednak przyjęła zaszczyty, włączając się do gry o wyeliminowanie rozumu z życia publicznego.

Żyjemy w kraju, w którym słowa nabierają nowych znaczeń, a przedstawiciele klasy rządzącej - na podobieństwo Złej Królowej - siadają przed swoimi lustereczkami i pytają - kto jest najpiękniejszy, najdzielniejszy, najwierniejszy na świecie prezesowi itd. Lustereczka, którym jest to zupełnie obojętne, odpowiadają – jak katarynki - „Ty”, a wyróżnieni biegną, co sił w nogach, wpisywać zasłyszaną w ten sposób wiedzę do encyklopedii. I tak dochowaliśmy się kasty łasych na nagrody narcyzów. Niestety, kiedy rozum śpi budzą się demony.

Zatem - korzystając z okazji - życzymy w Nowym Roku nam wszystkim, by nasz społeczny rozum obudził się z letargu, zaś słowa nabrały na nowo właściwych znaczeń.

Dubois & Stępiński
Trwa ładowanie komentarzy...