Kilka słów o dobijaniu adwokatury.

Adwokata Andrzeja Zwarę mieliśmy okazję poznać sześć lat temu na Krajowym Zjeździe Adwokatury w Sopocie, kiedy ubiegał się o funkcję Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej. Został wybrany w wyniku wyborczego seppuku popełnionego przez kontrkandydata. Innych kandydatów nie było. Rzec można, w czepku urodzony.


Zachęcając do głosowania na siebie mec. Zwara oświadczył, że nie jest dobrym mówcą, co ma znaczenie, z uwagi na to, co się wydarzy później. Prawdą jest, że żadne z jego publicznych wystąpień nie przetrwało pozytywnie w pamięci słuchaczy. Prezentując się, zapewnił delegatów, że zamierza poświęcić się całkowicie adwokaturze. Następnie, przy pomocy palców, które efektownie wyginał, wyliczył najistotniejsze problemy adwokatury, z którymi w trakcie nadchodzącej kadencji zamierza sobie poradzić. Niestety przez sześć lat sprawowania prezesury prezes Zwara żadnego z obiecanych celów nie osiągnął. Przeciwnie, udało mu się wykonać krok w tył. W rezultacie, na koniec jego kadencji adwokatura znalazła się w tragicznej sytuacji, chyba najgorszej w historii. My uważamy, że nie bez winy naszego bohatera. Zwłaszcza, że ostatnio udało mu się dokonać czegoś niesłychanego. Czegoś, czemu pragniemy poświęcić dalszą część naszej wypowiedzi.

7 września 2016r pan prezes postanowił podjąć ryzyko publicznego wypowiedzenia się w ważnej sprawie i w tym celu złożył roboczą wizytę w Okręgowej Radzie Adwokackiej Warszawie (zainteresowanych weryfikacją faktów odsyłamy do stenogramu ze spotkania delegacji NRA pod przewodnictwem Prezesa Andrzeja Zwary z Radą Adwokacką w Warszawie). Sądząc z tego, co pan prezes powiedział na spotkaniu wyobrażamy sobie, że wkraczając do siedziby Rady nucił Arię Cichego Mecenasa z utworu „Cisi i gęgacze, czyli bal u prezydenta” autorstwa Janusza Szpotańskiego:

„Trudną specyfikę
mają owe sprawy
z góry wyrok znamy
przestępstwa nie mamy

Trzeba doprowadzić
Przeto w nich klienta
Aby sam na szyję
Włożył sobie pęta”.

W trakcie roboczej wizyty pan prezes przyjął styl typowy dla okresu realnego socjalizmu, czyli nawiązał do herbertowskiego „Wiecie, rozumiecie towarzyszu”. Później poszło, jak z płatka. Prezes oświadczył, że przybył ponieważ „zaczyna się robić delikatnie mówiąc nieprzyjemnie”, a „część dziekanów jest zaniepokojona sytuacją” (towarzysze radzieccy też się niepokoili!). Zatem przybył, co wynika z kontekstu jego wypowiedzi, by dać radę, jak Rada Adwokacka w Warszawie ma w zaistniałej sytuacji postąpić. Z wypowiedzi pana prezesa można wywieść wniosek, że jeśli Rada nie stanie na wysokości zadania, on z kolegami zrobią, co należy.

Sytuacja, która tak bardzo zaniepokoiła pana prezesa dotyczyła zainteresowania mediów poza zawodową działalnością Dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, związaną z reprywatyzacją działki w centrum Warszawy. Nie zamierzamy dociekać czy adw. Grzegorz Majewski jest albo nie jest winny. Nie do nas należy ocena, czy z pełnienia swojej funkcji powinien ustąpić. Pragniemy skoncentrować się na sposobie rozumowania Prezesa NRA, jak by nie było szefa samorządu adwokackiego, czyli instytucji, która z mocy ustawy ma określone zobowiązania wobec obywateli.

Pan prezes wkroczył na posiedzenie Rady z głębokim przekonaniem, że adwokatura stała się elementem gry medialnej pomiędzy dwoma zaciekle walczącymi ze sobą partiami, jest zatem przez nie wykorzystywana do ich celów politycznych. W tej sytuacji pan prezes, który ma przekonanie, że stawiane medialnie adwokatowi zarzuty są bezpodstawne, nie chce ich badać uznając, że niezależnie od ich prawdziwości stanowią one kłopot dla adwokatury, a przy okazji spokojnego snu jej sternika. W tej sytuacji, dla ochrony bliżej niekreślonego dobra, trzeba pozbyć się dziekana.

Od lat uczymy naszych aplikantów tego, czego nauczyliśmy się od adwokatów, którzy cieszyli się autorytetem (kiedyś było ich niemało!). Oni nauczyli nas, jak ważna jest zasada domniemania niewinności i dlaczego obowiązkiem każdego adwokata, czyli Prezesa NRA także, a może nawet zwłaszcza, jest obrona twierdzenia, że osoba której winny nie udowodniono, jest niewinna. A tu siurpryza, bo pan prezes Zwara postanowił tę zasadę zmodyfikować i poświęcić niewinnego.

Na szczęście dla obywateli i adwokatury nie wszyscy adwokaci podzielają poglądy i styl działania prezesa NRA. Zapewne w naszym środowisku, także wśród najbliższych współpracowników prezesa, którym marzy się jego stołek, jest wielu oportunistów, ale nie oznacza to, że adwokatura, która miała się średnio, zanim mec. Zwara został prezesem, nie może powrócić do korzeni i zacząć wreszcie zajmować się tym, co do niej należy. I zacząć działać metodami, które sprawdziły się w jej – niemal stuletniej - historii. Niestety powrót do korzeni, to zadanie spoza palców pana prezesa.

Samorząd kierowany przez mec. Zwarę wydał niemało pieniędzy na przywrócenie adwokaturze dobrego wizerunku, ale w decydujących momentach okazało się, że pieniądze poszły w błoto, bo prezes świadomie wkopał piłkę do własnej bramki. Nie znamy powodów, by - bez nakładów na public relations - wizerunek adwokatury nie mógł być dużo lepszy. Może nie taki, jak w stanie wojennym, bo czasy zmieniły się, ale dużo lepszy. Zwracamy uwagę, że od 1983 r przepis art. 1.1. Ustawy prawo o adwokaturze nie uległ zmianie. Zatem może warto zastanowić się, nad powrotem do priorytetów adwokatury? Bo za chwilę okaże się, że obudzimy się w kraju bojówek, a adwokaci nadal będą śnić o lukratywnych zleceniach od podmiotów gospodarczych, a nie zajmować się prawami i wolnościami obywatelskimi, Trybunałem Konstytucyjnym i niezależnością sądów.

Dubois & Stępiński

Kilka tygodni temu pan prezes Zwara został zaproszony na Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich. Los dał mu szansę (sic!) wygłoszenia wielkiego wystąpienia. Nikt by się nie obraził, gdyby słowa tęsknoty za państwem prawa odczytał z kartki. Jednak pan prezes opuścił Kongres przy pierwszej okazji. Zastanawialiśmy się dlaczego i przyjęliśmy roboczą wersję, że w tym czasie miał jeszcze ważniejsze zajęcia. Teraz okazało się, że sędziowie nie zasługiwali na poparcie adwokatury, bo – jak oświadczył pan - prezes „troszkę sami się wystawili”.
Trwa ładowanie komentarzy...