O autorze
Jacek Dubois – adwokat specjalizujący się w prawie karnym. W chwilach wolnych pisarz.

Krzysztof Stępiński – z wyboru sędzia (1974-1983). Od trzydziestu lat adwokat. W wolnych chwilach kibicuje Legii Warszawa.

Kasa misiu, kasa!

Emanacja suwerena siedziała przed telewizorem i tępo patrzyła się w ekran. Spiker sympatyzującej z władzą stacji telewizyjnej właśnie równał z ziemią jego przeciwników politycznych. Boże, pomyślała emanacja suwerena i westchnęła: jeśli jest tak dobrze, jak on mówi, to dlaczego ciągle mamy pod górę, a słupki nam spadają? Po chwil zmorzył ją sen.



Kiedy tak sobie spała, przyśnił się jej wiersz, który w dzieciństwie wielokrotnie słyszała przed zaśnięciem. Brzmiało to mniej więcej tak. „Tu kaczuszka kaszkę warzyła, temu dała troszeczkę, temu drobineczkę ……, a temu nic nie dała bo za dużo wydała, kwaknęła i poleciała”. W tym momencie emanacja suwerena obudziła się, bo we śnie dotarło do niej, że ktoś, kto zawiaduje snami, podmienił słowa dobranocki. Natychmiast wezwała ministrów od policji i wojny, a także koordynatora wszelkich służb tajnych. Ministrowie, niczym trzej magowie, przybyli niezwłocznie. Emanacja suwerena kazała im wszcząć śledztwo i ustalić, kto jej bruździ we śnie i próbuje obudzić sumienie.

Ministrowie wysłuchali polecenia w skupieniu, a ponieważ nie wszystko zrozumieli, zaraz po wyjściu z gabinetu poszli na piwo. Po trzecim Ciechanie minister od wojny powiedział, że on z okultyzmem nie planuje mierzyć się, bo to może się źle skończyć. Minister od policji, że pasuje, bo nawet Torquemada nie wymyślił tortur pozwalających tłumaczyć sny. Najbardziej odpowiedzialnym okazał się minister koordynator, który obiecał kolegom, że na rano będzie miał winnych.

Rano - zamiast doprowadzić winnych - szefowie koordynowanych służb przynieśli mu raport „O skutkach życia ponad stan”. Niestety autorzy raportu nie ustalili, kto podczas snu podmienia emanacji suwerena słowa dobranocki. Ale ich opracowanie wskazywało kierunek dalszych działań śledczych, opisywało bowiem zdarzenia z niedalekiej przeszłości, które – zdaniem autorów - mogły mieć związek z traumatyzującym snem. Rozdział wstępny miał tytuł „Program pincet na każdego poczętego obywatela, czyli jak za friko wygrać wybory”. O rany, pomyślał koordynator, moim ekspertom zachciało się szczerości, chyba zapomnieli o przeciekach. Niestety rozdział drugi był znacznie gorszy, bo kończył się konstatacją „Bezpodstawnie zakładaliśmy, że na wszystko starczy kasy, rzeczywistość okazała się brutalna”. Koordynator, jako człowiek inteligentny w lot domyślił się co będzie w we wnioskach i spalił raport, nie czytając go do końca.

I dlatego w sprawie Caracali, co odleciały i frankowiczów, którzy zapewne zostaną na lodzie, póki co można jedynie snuć domysły.

Dubois & Stępiński
Trwa ładowanie komentarzy...